2017/02/23

To wszystko przez roztargnienie !

Ojejejujej !

No więc to prześliczne koreańskie dziecko mieszka w tym samym mieście co ja.
Zauważyłam go już kiedyś na moim dworcu ale myślałam, że może dojeżdża z innego miasta i tu ma przesiadkę. Ale nie.
Dzisiaj się dokładnie dowiedziałam, że mieszka tu ale w zupełnie innej dzielnicy...
Zawołał mnie na peronie i jechaliśmy razem a ja z wrażenia siedziałam jak trusia, a wysiadając zapomniałam parasola.
Jak pech to pech. Równowaga w życiu i w przyrodzie musi być. Nie ma tyle dobrego na raz. Piękny widok jest, to rozum głupieje, hehehe... No położyłam moją malutką parasolkę na grzejniku w pociągu i jak ją tam kładłam to jeszcze myślałam: "pamiętaj o niej!" Ale zapomniałam bo gadaliśmy, a ja się gapiłam i myślałam jak zwykle: "jaki ładny chłopiec"
Lało i wiało jak cholera kiedy wysiedliśmy więc do klasy szliśmy razem pod jego parasolem i zaśmiewaliśmy się oboje z mojego pecha.

Oni wszyscy, ci z Korei są niesłychanie mili i uprzejmi. Bardzo radośni, energiczni, serdeczni, to są przeuroczy ludzie i bardzo ich wszystkich lubię, dziewczyny i chłopców. Z każdym można porozmawiać, do każdego się przysiąść a oni witają cię najszerszym i najszczerszym z uśmiechów jaki możesz sobie wyobrazić. Do tego są tak uradowani jakby ich nie mogło spotkać większe szczęście niż twoje towarzystwo.
Acha, z jednym wyjątkiem, jakim jest Chiwan, który był żołnierzem. On jedyny jest dość powściągliwy i niewiele się uśmiecha "twarzą" (oczami tak), ale jest też bardzo zdyscyplinowany i świetnie się uczy, chociaż trzeba go pytać o zdanie, bo on nie śmie drugiej osobie zwrócić uwagę, że popełniła gdzieś błąd.
Co o nim wiem? Że strzelał...ale nie miałam odwagi zapytać czy do ludzi...Wolę nie wiedzieć, w końcu siedzi ze mną na środowych zajęciach. Niedawno na lekcji, gdzie mieliśmy pytanie w stylu: - na jakie tematy najchętniej rozmawiasz ? To Chiwan napisał, że o wojnie.


Na pewno napiszę znowu o tym ładnym chłopaku, bo on jest tancerzem, a ja jeszcze nie wiem co tańczy, czy tańce nowoczesne, klasyczne, czy cholera wie co, jakieś Gangnam Style pewnie ...

2017/02/17

I ty możesz zostać włamywaczem !

Mamy tych znajomych w DE. Łysy trzy tygodnie temu pojechał do sanatorium, a Gosia została w domu i przyjechała do niej jej mama i ciocia na kilka dni.

Tu w blokach drzwi mieszkań zamykane są od wewnątrz na klamkę a od zewnątrz mają nieruchomą gałkę, czyli jak zatrzaśniesz to nie wejdziesz, tylko musisz kluczem otworzyć.
Rozwiązanie korzystne o tyle, że w razie czego gdy wyjdziesz w pośpiechu i zapomnisz "zamknąć" mieszkanie to ci złodziej przypadkowo nie wlezie ale z drugiej strony jak wyjdziesz bez kluczy to się do domu nie dostaniesz. Pal licho jak mieszkasz z kimś, bo możesz poczekać aż twoja druga połowa wróci z pracy ale jak mieszkasz samotnie to jest kłopot, trzeba wzywać ślusarza a to sporo kosztuje.






No i w pewną niedzielę zdarzyło się COŚ :)
Dzwoni do mnie Gosia i pyta co porabiamy.
No zaraz będziemy jeść obiad - odpowiadam jej a ta na to roztrzęsionym głosem:
Bo wiesz...ciotka z mamą jak wychodziły to włożyły klucz OD ŚRODKA do zamka i wyszły, zatrzaskując drzwi i teraz się nie da wejść do domu, bo co z tego, że ja mam swój klucz jak ten drugi tkwi w zamku i ja swojego nie moge włożyć. Stoimy tu we trzy na klatce i nie wiemy co zrobić. Możesz mi poszukać w internecie Schlüsseldienst (ślusarza) gdzieś w pobliżu ???
Ojapierdolę - wyrwało mi się - Nic się nie martw Gosia, wszystko będzie dobrze. Tylko nie dzwoń do Łysego !!! - mówie jej, bo znam jego temperament i ten by ją tylko opierdolił z góry na dół zamiast wspierać. Przecież każdemu się może przydarzyć. Ciotka i mama są dość wiekowe, więc mogły nie pomyśleć.
Już dzwoniłam - odpowiedziała Gosia złamanym głosem.
Dobra, daj mi chwilę, zaraz coś wymyślimy, my mamy tu wiertarkę, możemy spróbowac rozwiercić zamek, tylko prąd będzie potrzebny.- głośno myślę żeby podtrzymać ją na duchu.
To mogę o prąd poprosić sąsiadów ale jak mi zepsujecie zamek to nie będe mogła zamknąć mieszkania, nie mam nowego zamka a w niedzielę przecież nigdzie nie kupimy. - Gosia mnoży problemy na zawołanie.
Gosia, my mamy zapasową wkładkę, nie martw się. Pogadam z Wysokim i oddzwonię do ciebie za chwilę. - już miałam w głowie pewien plan.

Powiedziałam Wysokiemu z jaką sprawą dzwoniła Gosia.

Już jakiś czas temu słyszeliśmy o metodzie włamań polegającej na otwieraniu drzwi kartą bankową (lub podobną) i Wysoki zaraz się wziął do ćwiczeń. Karta ani żaden inny podobny plastik się nie nadawały ale za to etui na kartę bankową (itp. plastik) sprawdziło się znakomicie. Udało nam się włamać do własnego mieszkania i do pokoju bez problemu (dwoje rożnych drzwi i zamków) w czasie krótszym niż 5 minut.
Zadzwoniłam więc do Gosi z nowiną, że zaraz przyjdziemy i spróbujemy tego samego u niej.

I co ???
I się udało.
Oczywiście nie bylibyśmy sobą jakbyśmy tego nie sfilmowali. Ulga malująca się na twarzy Gosi - widok bezcenny.
Łysy zadzwonił później do Wysokiego z podziękowaniami a Wysoki się śmiał, że ma nadzieję, że Łysy go do sądu o to włamanie nie poda :))

2017/02/14

O tym czy narodowość determinuje rozmiar penisa

Tytuł musi być chwytliwy, pisała o tym już Klarka, napiszę i ja.

O tym, że nam doszli nowi ludzie to pisałam mniej więcej tyle, że nam kogoś dorzucą bo likwiduje się grupa "C" i część ludzie przechodzi do "A" a część do "B" czyli do nas.
Doszło w sumie jakieś 10 osób....dokładnie ciężko stwierdzić ile, bo nigdy nie ma wszystkich naraz. A niektórzy to się pokazali tylko raz.
Najmłodszy uczestnik jest zaledwie dwa lata starszy od mojego syna, ekhemmm....

Ale nie o tym chciałam.
Jeszcze na pierwszym hmmm.... semestrze (zwał jak zwał....w DE to się Stufe albo Niveau nazywa) miałam niebywałą wprost przyjemność obserwować jednego skośnookiego na peronach. Wiedziałam, że chodzi na kurs ale nie wiedziałam w której jest grupie/Stufie. Myślałam, że wyższej.
Był tak piękny, że wgapiałam się niego jak sroka w gnat, a on się uczył z książek, czasem odrabiał jakieś zadania na kolanach, był skupiony na tym co robi i nie zwracał uwagi na otoczenie. Nie zauważyłam żeby się zorientował, ze się tak gapię, bo w końcu jakąś wprawę w tym mam. Znaczy się wprawę we wgapianiu się w kogoś tak żeby nikt  nie zauważył, a tym bardziej obiekt. Dyskretna jestem, no co !
Stara baba i będzie tak wytrzeszczać gały na dzieciaka, to niepoważne jest.
Kryłam się z tym więc skutecznie, a widok wart był każdej minuty na tych cholernych dworcach, bo chłopak jest jak malowany. No nieprzyzwoicie ładny jak na żółtka.
Kiedyś nieostrożnie powiedziałam o tym w domu na jakiejś imprezie i Łysy to się od razu wtrącił, że żółtki to małe mają .... no wiecie co ... a mi o te rzeczy kurde bele nie chodziło, ja mam męża, hehe, tylko o tę twarz.
Ech...takie ładne dziecko, takie ładne ...

I to dziecko kurwa teraz jest w mojej grupie !
Koreańczyk się okazało. Imienia nie jestem w stanie wypowiedzieć ale pisze się je: Inkeun.
Nie mam pojęcia czy to jest dobrze, on nam tak napisał na WhatsApp, ale mógł walnąć jakąś literówkę we własnym imieniu skoro nawalił ich tyle w treści wiadomości po niemiecku....a własne imię napisał z małej litery.
Generalnie mamy jakieś pieprzone anime na kursie, zważywszy na przewagę liczebną naszych skośnookich przyjaciół.
Ale przynajmniej chociaż ja mam teraz fajny widok w klasie :)))